PALĄCE SIĘ PROJEKTY I O CO CHODZI Z TYM API – PODSUMOWANIE RZEQA #9

Budda na płomieniach. Podpis keep calm and carry on.

Na ostatnim w tym roku wydarzeniu RzeQA mieliśmy dwóch prelegentów. Emil Bakalarz opowiadał nam o tym jak czasami musimy stać się dzielnym strażakiem Samem. Emilia Lendzion-Barszcz poruszyła temat testowania API.

W trakcie opowieści Emila o płonącym projekcie przypomniałam sobie ponownie o książce Po pierwsze: Złam Wszelkie zasady (pewnie niejednokrotnie będę wracać do tej książki – zdecydowanie polecam zapoznanie się z tą pozycją). Autorzy wspominają o czterech oczekiwaniach klientów, które muszą być spełnione aby można osiągnąć sukces podczas współpracy. Te cztery punkty wydają się spójne z tym co usłyszeliśmy od Emila.

  • dokładność
    Jeden z pierwszych punktów, jaki zapisałam sobie podczas prelekcji Emila to dokładnie opisać ‚posypanie’. Cokolwiek robimy, starajmy się robić to dokładnie. Czy jest sens robić platformę e-learningową gdy klient chce sklep, w którym będzie sprzedawał produkty? Walidujmy to co robimy, dopytujmy się klienta, dokładnie opisujmy nasze niepewności i problemy, z którymi się spotykamy podczas projektu. Nie ma znaczenia jak będziemy miłym i fajnym zespołem jeśli nie zapewnimy dokładności.
  • dostępność
    Jeśli się zaczyna palić musimy być dostępni. Słyszałam o wielu projektach, które zaczynały płonąć na produkcji, jednak wiele godzin poświęconych na ratowanie projektu oraz doskonała współpraca spowodowały, że mimo poczucia porażki ze strony zespołu klient był zadowolony i wniebowzięty, ponieważ ostatecznie otrzymał działający, upragniony produkt. Zdecydowanie podczas pożaru warto poświęcić trochę czasu na ratunek dla dobra przyszłej współpracy.
  • partnerstwo
    Musimy płynnie reagować na potrzeby klienta. Wysłuchanie jego potrzeb wraz z szybką reakcją pokazuje, że nam zależy i że razem dążymy do urzeczywistnienia marzeń naszych klientów.
  • porada
    Jeśli klient zmienia setny raz zdanie to nadal musimy zachować spokój. Może warto się zastanowić dlaczego tak jest? W końcu to my mamy być specjalistami od wykonania produktu. Może odpowiednio zaargumentowaną poradą będziemy w stanie skierować klienta na odpowiednią ścieżkę i przygasić buchające emocje.

Najważniejsze – zachowajmy spokój i rozmawiajmy!

Jak wspomniałam wyżej Emilia Lendzion-Barszcz opowiedziała nam o testowaniu API (Application Programming Interface). Bardzo spodobało mi się to, jak Emilia opowiadała o swoim pierwszym zetknięciu z SoapUI. Coś w stylu siadaj i rób 😀 – ja miałam jedynie taką przewagę, że miałam blade pojęcie o XML.  A jak to było u Was? To chyba też jest dobra lekcja dla wielu z nas na przyszłość – jeśli każecie testować niedoświadczonej osobie w SoapUI, poświęćcie wtedy kilka minut na wyjaśnienie co tak naprawdę robimy i o co w tym wszystkim chodzi. Wydaje mi się, że wiele razy bezsensownie zmieniałam payloady i klikałam zielony trójkącik, aby dostać upragniony pozytywny wynik 😀 Może o samym API napiszę innym razem coś więcej.

Dziękuję prelegentom za ciekawe opowieści z testerskiego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *